Prenumerata 
krajowa i zagraniczna
to najprostszy
i najpewniejszy sposób
otrzymywania GŁOSU
 
Własnym GŁOSEM

Źródła kryzysu

III RP (trafniej nazywana PRL-bis) od początku swego istnienia znajdowała się w kryzysie, podobnie jak jej komunistyczna poprzedniczka.
Tak jak “okrągły stół” nie był żadnym porozumieniem narodowym, tak samo system stworzony na jego bazie nie miał wiele wspólnego z suwerennością narodu i niepodległością państwa. Wybory wprawdzie były wolne, ale dopiero od chwili, gdy ukształtowała się elita dominująca scenę polityczną - a to dokonało się poprzez polityczno-esbecki pakt “okrągłego stołu”. To tam ukonstytuowało się osławione “towarzystwo”, czyli wąski krąg nomenklatury, lewicy laickiej i grupki usługowych katolików. Ściśle z sobą związani przeszłością, interesami i poglądami, czerpali z “transformacji ustrojowej” także korzyści finansowe.
Od 1989 roku kampanie wyborcze bojkotowało 40-60% Polaków świadomych dokonywanego oszustwa, ale bezradnych wobec kakofonii sprzecznych informacji. Elity “okrągłego stołu” miały monopol w mediach, finansach i przy wyprzedawaniu majątku narodowego, monopolizowały więc również scenę polityczną: sejm, senat, urząd prezydencki, sądy, prokuratura i policja uległy zmianie raczej z nazwy. Dowodem ostatecznym stało się obalenie przez “towarzystwo” rządu Olszewskiego, bo pragnął dokonać lustracji, czyli ujawnić prawdę o ludziach nomenklatury i “okrągłego stołu”. Po latach kropkę nad i postawi prezes Instytutu Pamięci Narodowej, który uznał za swój pierwszy obowiązek oskarżyć Polaków za niepopełnione zbrodnie, a na dodatek stwierdzić, że IPN “nie odcina się od poprzedniego ustroju”. Jeśli nie odcina się IPN, to tym bardziej nie odcinają się postkomunistyczny prezydent, rząd, policja, prokuratura i sądy. I na tym polega kryzys III RP!
Podobnie wygląda polityka gospodarcza, sprowadzająca się do wyprzedaży i rabunku majątku narodowego. Powstałe w ten sposób fortuny i dobrobyt dawnej nomenklatury szybko przejedzono. Nowi kapitaliści nigdy w życiu nie pracowali i nie rozumieli, że prywatna własność wymaga prawdziwej pracy. Równocześnie jednak zepchnięto w nędzę miliony Polaków, którzy zamiast własności i możliwości rozwoju otrzymali 5-milionowe bezrobocie. Dziś, aby uzbierać pieniądze na składkę członkowską w Unii Europejskiej, minister Kołodko pragnie podnieść opodatkowanie a SLD próbuje narzucić światu pracy XIX-wieczne zasady. 
Ponownie, jak przed laty, naprzeciw wynędzniałego społeczeństwa staje cyniczna i skorumpowana warstwa aparatczyków, tyle że teraz ubranych we fraki i jeżdżących mercedesami. To właśnie oni i zbudowana przez nich atrapa demokracji są prawdziwym źródłem kryzysu w Polsce.
 

ANTONI MACIEREWICZ