Prenumerata 
krajowa i zagraniczna
to najprostszy
i najpewniejszy sposób
otrzymywania GŁOSU
 
Publikujemy w całości
Unia walutowa jako instrumentalna przesłanka zbieżności makroekonomicznej państw członkowskich Unii Europejskiej, czyli...

Unia walutowa nie ma sensu (część 6.)

Głównym przesłaniem tego artykułu jest pogląd, że unia walutowa tworzona obecnie w Europie nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Z punktu widzenia przesłanek ekonomicznych unia walutowa po prostu nie ma sensu. Staram się zakwestionować sensowność ekonomiczną wprowadzenia wspólnej waluty.

Ocena zbieżności makroekonomicznej polskiej gospodarki ze strefą euro

Chcąc ocenić stopień zbieżności polskiej gospodarki ze strefą euro można posłużyć się tempem wzrostu PKB.

Patrząc na kształtowanie się polskiego PKB w porównaniu z PKB strefy euro można stwierdzić, że w okresie obejmującym unię walutową nastąpiło wyraźne osłabienie tempa wzrostu polskiego PKB. Związane było to ze sztucznym dostosowywaniem się polskiej gospodarki do niezbyt perspektywicznej gospodarki strefy euro. Trwalsze powiązanie ze strefą euro po prostu Polsce się nie opłaca.
Poza tym nasze powiązanie z gospodarką strefy euro za badane lata było bardzo słabe. Korelacja polskiego PKB z PKB strefy euro wynosiła zaledwie 39%. Tym bardziej nie uzasadnia to wchodzenia Polski do unii walutowej. Nie jest bowiem spełniony warunek ścisłego powiązania z cyklem koniunkturalnym strefy euro (patrz: warunki optymalnego obszaru walutowego). Dobitnym tego przykładem są sprzeczne kierunki wzrostu polskiego PKB ze wzrostem PKB strefy euro. Efektem tego niedopasowania jest stosunkowo wysoki stopień wrażliwości polskiej gospodarki na szoki asymetryczne (wynosi obecnie ok. 42% - por.: Tabela 12.). Jeżeli Polska znalazłaby się wewnątrz unii walutowej, narażona byłaby na wysokie koszty niwelowania szoków asymetrycznych, do czego zupełnie nie jest w tej chwili przygotowana.
Stopień zbieżności polskiej gospodarki z gospodarką strefy euro można również uchwycić za pomocą porównań ze wskaźnikami konwergencji.

Dane zawarte w Tabeli 13. dostarczają argumentów przekonujących, że Polska nie jest przygotowana do ewentualnego członkostwa w unii walutowej, gdyż nie spełnia jeszcze wszystkich kryteriów konwergencji. Innym problemem jest, czy w ogóle powinna się przymierzać do wchodzenia do unii walutowej.
Moim zdaniem Polska nie potrzebuje wchodzić do unii walutowej. Jesteśmy narodem wolnym i mamy niepodległe państwo. Bez sensu byłoby się tego pozbywać. Polska ma szansę na rozwój gospodarczy poza strefą euro i poza Unią Europejską!
Polska gospodarka powinna zdywersyfikować swoje powiązania gospodarcze poprzez rozwijanie kontaktów gospodarczych z wieloma partnerami handlowymi, np. z dynamicznie rozwijającymi się obszarami gospodarczymi świata, takimi jak Daleki Wschód (Tajwan, Singapur, Malezja), kraje skandynawskie, Europa środkowo-wschodnia, USA, Rosja, Bliski Wschód, Afryka czy Ameryka Południowa. Oczywiście Polska powinna utrzymywać również powiązania gospodarcze ze strefą euro i Unią Europejską. Jednakże musi być spełniony jeden warunek w kontaktach z Unią Europejską - Polska powinna pozostać suwerennym krajem i sama o sobie stanowić. Niepotrzebni są nam żadni pomocnicy do podejmowania decyzji gospodarczych!
Szersza argumentacja powyższych poglądów zasługuje na odrębne opracowanie.
Analizując dane z Tabeli 13., można spostrzec, że korelacja polskiego złotego z euro w latach 1995-2002 kształtowała się na poziomie 88%, co jest o wiele niżej niż w przypadku walut narodowych, które weszły do unii walutowej (patrz: Tabela 6. zamieszczona w GŁOSIE nr 4 na str. 15.). To dodatkowy argument na rzecz nie wchodzenia do unii walutowej. Poza tym korelacja złotego z euro za ostatnie lata wynosi już tylko 48%.
Spośród wskaźników konwergencji w ostatnich latach Polska największy postęp dokonała w zakresie inflacji. Prognozowano, że dla 2002 roku zostanie ogłoszony wskaźnik inflacji poniżej 3%. W ostatnim kwartale 2002 r. inflacja w Polsce już była niższa niż średnia w strefie euro.
Gorszy rezultat polska gospodarka wykazuje w odniesieniu do poziomu deficytu budżetowego i stopy dochodowości obligacji skarbowych. Ciekawym spostrzeżeniem jest to, że poziom długu publicznego w Polsce jest porównywalny z poziomem w państwach strefy euro (patrz: Tabela 10. zamieszczona w GŁOSIE nr 6 na str. 13.). Polska ma mniejszy poziom długu niż Belgia czy Włochy.
Reasumując, wchodzenie Polski do unii walutowej jest przedwczesne. W długim okresie wchodzenie Polski do unii walutowej nie ma dla naszego kraju sensu.

Wnioski końcowe

Z podjętych w artykule badań można wyciągnąć następujące wnioski:
Po pierwsze - Unia Gospodarcza i Walutowa (potocznie unia walutowa) nie spełnia kryterium optymalnego obszaru walutowego.
Po drugie - zasady, na jakich opiera się unia walutowa są sztuczne i oderwane od racjonalnych przesłanek ekonomicznych.
Po trzecie - unia walutowa jest instrumentem nacisku na państwa kandydujące, mającym na celu wymóc określone zachowania i ustępstwa na rzecz ośrodków ponadnarodowych.
Po czwarte - unia walutowa jest przede wszystkim projektem politycznym, a nie gospodarczym.
Po piąte - unia walutowa w długim okresie prowadzi do likwidacji państw narodowych i utrwalenia prymatu decyzyjnego organów ponadnarodowych.
Po szóste - unia walutowa ma małe szanse powodzenia bez unii politycznej.
Po siódme - unia walutowa w Europie nie przyczynia się do zrównoważonego wzrostu, ale raczej do większego zróżnicowania gospodarczego państw członkowskich.
Po ósme - unia walutowa w długim okresie wstrzymuje wzrost gospodarczy i zawęża powiązania gospodarcze do krajów znajdujących się w jej wnętrzu.
Po dziewiąte - unia walutowa polskiej gospodarce nie jest potrzebna.
Po dziesiąte - sztuczne wprowadzanie i rozszerzanie unii walutowej na inne państwa wiąże się z szokami asymetrycznymi, które wywołują negatywne skutki gospodarcze dla krajów kandydujących.
 

JAKUB MAZUR

Poprzednie części artykułu ukazały się w GŁOSIE nr 2 (str. 13.), w GŁOSIE nr 3 (str. 13.), w GŁOSIE nr 4 (str. 15.), w GŁOSIE nr 6 (str. 13.) i w GŁOSIE nr 7 (str. 18.).
 
 

 
Więcej  materiałów
znajdziecie Państwo w najnowszym wydaniu tygodnika GŁOS dostępnym w koskach lub dzięki
prenumeracie redakcyjnej