Prenumerata 
krajowa i zagraniczna
to najprostszy
i najpewniejszy sposób
otrzymywania GŁOSU
 
Publikowane we fragmentach
W Waszyngtonie o przyszłości
amerykańskich wojsk w Europie

Czas na bazy w Polsce

Zmieniają się zagrożenia i kanony sztuki wojennej, zmienia się też NATO, trzeba zatem - mówią zgodnie kongresmani i znawcy wojskowości z Waszyngtonu – przygotować zmianę rozmieszczenia amerykańskich sił zbrojnych w Europie. Zgadzają się, że nie trzeba już bronić Niemiec przez atakiem armii czerwonej, ale tu zgoda się kończy. Spierają się nawet o to, czy z Polski i innych nowych państw NATO jest bliżej do zapalnych rejonów świata niż z Niemiec i czy Polacy są Amerykanom życzliwsi, niż Niemcy. Czy to właśnie do Polski należałoby przenieść niektóre bazy amerykańskich sił zbrojnych?
Jeszcze kilka lat temu taką otwartą debatę na temat przemieszczenia baz z Niemiec do Polski lub Bułgarii waszyngtońskie media uznałyby za sensację dnia. 26 lutego Komisja Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów USA przez ponad dwie godziny przesłuchiwała na ten temat trzech specjalistów, ale sensacji nie było. W czasie pierwszego z serii zapowiedzianych przesłuchań po prostu spokojnie dyskutowano o tym, gdzie, kiedy i jak najlepiej rozmieścić amerykańskie siły zbrojne w Europie. Cytujemy kluczowe, najważniejsze dla Polaków fragmenty.

Duncan Hunter (przewodniczący Komisji Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów):
Rozpoczynamy debatę na temat przyszłości naszych sił zbrojnych w Europie. ... Niedawno nowy dowódca naszych sił zbrojnych w Europie gen. James Jones podkreślał potrzebę przemyślenia form naszej obecności wojskowej w Europie, tak by miejsce jednostek garnizonowych w większym stopniu zajęły siły ekspedycyjne. Nasze bazy w Europie powinny służyć naszym jednostkom gotowym wyruszyć w rejon kryzysu w dowolnym zakątku świata. ... Dla tej i z wielu innych przyczyn wierzę, że nadszedł czas, by rozważyć ten temat.
Po pierwsze, sytuacja jest dziś inna niż po II wojnie światowej, gdy zaczęliśmy stacjonować w Europie. Przez cały ten czas nasze jednostki w Niemczech powstrzymywały Związek Sowiecki przed inwazją przez Niemcy na zachód. Dziś zachodnia Europa jest bezpieczna, nie musimy bronić Niemiec przed inwazją, natomiast potrzebujemy baz, z których moglibyśmy rozwijać nasze siły w kierunku Bałkanów lub Bliskiego Wschodu w odpowiedzi na zagrożenie tych obszarów. Po drugie, zmieniła się natura sojuszu NATO, który powiększył się o byłych członków Układu Warszawskiego. Powiększenie NATO daje Stanom Zjednoczonym dogodną sposobność rozlokowania swych sił zbrojnych w nowych miejscach - bliższych potencjalnie kryzysowych obszarów i oferujących niższe koszty szkolenia i zakwaterowania wojsk. Tak jak po II wojnie światowej rozmieszczając nasze wojska w Niemczech nieśliśmy zachodniej Europie pokój i bezpieczeństwo, tak przesuwając nasze siły na wschód i na południe moglibyśmy dzielić się ze wschodnią Europą dobrobytem Zachodu.

Głosy przeciw

Montgomery C. Meigs (emerytowany generał, który przez ponad 20 lat służył w Niemczech m.in. jako dowódca amerykańskiej 7 Armii w Niemczech oraz d-ca amerykańskich sił zbrojnych w Europie) przedstawiał przede wszystkim argumenty przeciw redukowaniu amerykańskich jednostek w Niemczech i przeciw przenoszeniu baz na wschód. Podobnie jak prof. Frederic W. Kagan (historyk wojskowości z Amerykańskiej Akademii Wojskowej) sporo mówił o problemach, jakie wywołałoby przenoszenie w nowe miejsca oficerów od lat stacjonujących w Niemczech. Twierdził, że przenosiny na wschód lub nieodwracalny powrót do Ameryki dramatycznie obniżyłby ich morale.
Zbijając argumenty zwolenników przeniesienia amerykańskich baz z Niemiec na wschód i na południe obaj wspomniani mówcy prezentowali też poważniejsze racje, przede wszystkim - choć nie tylko - finansowe.
Prof. Kagan stwierdził, że tak dobrych poligonów jak w Hohenfels i Grafenwoer nie ma nigdzie w Europie wschodniej. Odrzucił też argument o bliskości baz wschodnioeuropejskich i miejsc przyszłych konfliktów. Z Polski nie jest bliżej do Macedonii niż z Niemiec – pouczał kongresmanów – a rajd z Bułgarii lub Rumunii do krajów zachodniobałkańskich byłby szalenie utrudniony z racji stanu tamtejszej sieci drogowej. O Bliskim Wschodzie nawet się nie zająknął.
Gen. Meigs i prof. Kagan wypowiedzieli się przeciw – ich zdaniem kosztownemu i nieefektywnemu - przenoszeniu baz na wschód. Podejmując tę inicjatywę osłabimy nasze siły w Europie – grzmiał prof. Kagan – popsujemy stosunki z Niemcami, zniszczymy efektywność NATO, podważymy nasz kredyt międzynarodowego zaufania, a być może przyczynimy się do destabilizacji sytuacji światowej. Wdrożenie tego projektu narazi nas na niebezpieczeństwo, osłabi naszych sojuszników, zmniejszy też zdolność obrony nas i naszych interesów. Oto cena, do zapłacenia której nie jesteśmy przygotowani. 

Argumenty za

Podobnie jak obaj wymienieni wyżej eksperci, także Thomas Donelly z American Enterprise Institute przedstawił kongresmanom z Komisji Sił Zbrojnych obszerne opracowanie, które zamknął następującym podsumowaniem: przemieszczanie i przekształcanie nasze garnizonów w Europie i na innych kontynentach to – podobnie jak ich przezbrojenie - podstawowy składnik postzimnowojennej transformacji amerykańskich sił zbrojnych. Walczymy dziś nowymi sposobami z nowymi nieprzyjaciółmi na wielu rozmaitych i bardziej niż dawniej oddalonych polach bitew. W Europie nastał dziś czas konsolidacji z udziałem niedawno wyrwanych z niewoli krajów Europy wschodniej, czas podnoszenia gotowości bojowej przed nowymi misjami.
W szczególności byłoby mądrze – mówił prof. Donnelly – zbadać możliwość stałego rozmieszczenia amerykańskich jednostek lotniczych w Polsce, Bułgarii i Rumunii ... Te kraje są gotowe bliżej współpracować z nami. ... Natomiast mówienie o całkowitym opuszczeniu Niemiec to prosta droga do pogłębienia kryzysu.
Stosowne przykłady oraz ogólne rozważania strategiczne poprzedzające te konkretne stwierdzenia warte są uważnej analizy. Nie raz jeszcze wrócimy do nich w GŁOSIE.
Trzeba pamiętać, że Amerykanie nie przeniosą znad Renu nad Odrę ani jednego garnizonu i ani jednej jednostki wojskowej, póki Polska się o to do nich nie zwróci. W ramach ogólnej redukcji i modernizacji amerykańskich sił zbrojnych w Europie administracja prezydenta G. W. Busha jest gotowa przenieść niektóre jednostki wojskowe z Niemiec do Polski. Jest więc czas na wyraźną deklarację władz RP w tej sprawie. Zakulisowe mruganie okiem niczego nie załatwi. Jeżeli kryzys paraliżuje wolę działania rządu L. Millera, to do diabła z takim rządem.

MARCIN GUGULSKI

Nagranie dwugodzinnego przesłuchania, wprowadzenie przewodniczącego D. Huntera oraz teksty referatów gen. M. C. Meigsa, prof. T. Donnelly`ego i prof. F. W. Kagana można znaleźć na stronie:
http://www.house.gov/hasc/schedules
 
Publikowane we fragmentach

Iracka obłuda 

Gdy na Zachodzie odbywają się marsze pokojowe, przywódcy muzułmańscy chcą wielkiej wojny. 
Irak odgrywa kolejne przedstawienia teatralne, a stara Europa chowa głowę w piasek 

Utopić Zachód we krwi 

Stało się. W czasie dorocznej pielgrzymki do Mekki imam Wielkiego Meczetu, najświętszego miejsca muzułmanów,  modlił się o „zwycięstwo lub męczeństwo” islamu w wojnie przeciwko bezimiennym wrogom. Jak podała francuska agencja informacyjna AFP Szeik Saud al-Shraim „gorąco” dziękował dwu milionom zgromadzonych: Prawdziwie wierzący nie boją się śmierci i to bez względu na to, jak głośno wrogowie biją w bębny wojenne. Wierzący wiedzą, że życie nie trwa wiecznie, a Najwyższy decyduje, jakie jest ich przeznaczenie... Powinni zatem oczekiwać albo zwycięstwa albo męczeństwa, do których są zobowiązani dążyć. Gdy obchody święta w Mekce jeszcze trwały, prasa arabska opublikowała oskarżenia wielkiego mufti Arabii Saudyjskiej szeika Abdula Aziza al-Szeika pod adresem „wrogów islamu”. Mufti oskarżał „wrogów”, którzy chcą wyniszczyć naród islamski: walcząc z jego wiarą, zasadami, wartościami, gospodarką i kulturą.
Mufti dodał, że islam musi rozprzestrzenić się na całym świecie i stać religią panującą. Na uroczystość do Mekki pielgrzymowali też prominentni politycy saudyjscy na czele z  królem Fahdem, koronowanym księciem Abdullahem bin Abdulem oraz ministrem obrony księciem sułtanem bin Abdulem Azizizem.

Wezwania do wojny z Zachodem, które rozległy się w Mekce, są tylko usankcjonowaniem stanowiska islamu wobec Zachodu. Parę tygodni wcześniej mianowany przez Jasera Arafata mufti Jerozolimy Szeik Ikrima Sabri pochwalił i zachęcał dzieci palestyńskie do wysadzania się na ulicach miast izraelskich. Brytyjska policja ujawniła, że szef londyńskiego meczetu Finsbury Park, szeik Abu Hamza namawiał do zabijania niewiernych albo do brania ich do niewoli. Do niedawna w ten sposób wypowiadali się tylko ekstremiści muzułmańscy, jednak ostatnio do „męczeństwa” wezwały najwyższe religijne władze z najświętszego miejsca dla muzułmanów czyli Arabii Saudyjskiej. Nic dziwnego więc, że Stany Zjednoczone postrzegane przez islam jako „Wielki Szatan” wzmocniły czujność. Prokurator generalny John Ashcroft przyznał, że na ataki terrorystyczne narażona jest też  Europa. 

Izraelski zderzak

Izrael, który od chwili swojego powstania służy Zachodowi za zderzak w konflikcie bliskowschodnim, przygotowuje się do odparcia prawdopodobnego uderzenia, które może nastąpić, zdaniem analityków wojskowych, już w pierwszych godzinach wojny z Irakiem. Wskazują oni na sześć źródeł zagrażających Europie, Izraelowi i USA:

? Wywiad iracki, pod przykrywką specjalnej Jednostki 999, która wywodzi się z terrorystycznej grupy „Fadayeen Saddam” (męczennicy Saddama) dowodzonej przez Udaya, najstarszego syna irackiego dyktatora;
? Przywódcy Al-Kaidy
? Uśpione komórki Al-Kaidy i reżimu irackiego rozmieszczone w USA, Europie, Izraelu i w rejonie Zatoki  Perskiej 
? Palestyńscy terroryści działający na Zachodnim Brzegu i w strefie Gazy oraz palestyńskie grupy terrorystyczne z bazami w Damaszku.
? Wywiad i oddziały militarne Hezbollahu, który zawarł porozumienie z Al-Kaidą.
? Przywódcy i wyżsi oficerowie Hezbollahu, działający zgodnie z instrukcjami Teheranu, którzy planują otworzyć drugi antyamerykański front z Libanu mający być wsparciem Iraku. 

Tych sześć grup, prawdopodobnie od listopada 2001 roku przygotowuje mega-uderzenie mające być akcją odwetową za atak na Irak. Amerykanie wiedzą, że Al-Kaida wzmocniła swoje komórki na terenie Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii, Włoch i Niemiec planując ataki przy użyciu broni chemicznej. Te informacje potwierdziło odkrycie przez brytyjską policję dużych ilości trującej rycyny w jednym z londyńskich mieszkań. Niemal w tym samym czasie niemiecka policja aresztowała kilku Saudyjczyków, którzy w mieszkaniu niedaleko amerykańskiej bazy wojskowej w Darmstadt posiadali substancje „podobne do wąglika”. 

Analitycy są zgodni, że, jak mówią przesłuchiwani członkowie Al-Kaidy, środki operacyjne takie jak broń, przeszkolenie, mapy miast europejskich, środki łączności dostarcza organizacji potajemnie iracki i saudyjski wywiad a saudyjskie organizacje ją finansują i dostarczają „ochotników”.

Albański sojusznik

Amerykanie dysponują tak zwaną „dymiąca lufą”, czyli niezbitym dowodem na to, że Irak współpracuje z Al-Kaidą. Szef komórki wywiadu ds. obrony USA Lowell Jacoby powiedział Kongresowi, że Saddam najpewniej zastosuje taktykę niszczenia, jaką stosuje przy odwrocie pokonany niszcząc zasoby żywności, transport, zasoby energii i inną infrastrukturę próbując spowodować katastrofę humanitarną takich rozmiarów, żeby zatrzymać operację wojskową.  
W czasie przesłuchań członkowie Al-Kaidy przyznali, że wspiera ich albańska mafia. Powierzają jej transport broni, fałszowanie dokumentów przewozowych i paszportów, a także zadanie ewakuacji zagrożonych kryjówek terrorystów. 
Gdy George Bush przebywał na szczycie NATO w Pradze został ostrzeżony, żeby nie iść na zaplanowany wywiad w studio Radia Liberty. Według ekspertów policyjnych miał tam nastąpić atak terrorystyczny. Wywiad odbył się w jednym z hoteli. Także cały region byłej Jugosławii jest rajem dla terrorystów. 
Jedna z lokalnych gazet macedońskich zauważa, że całe Skopje przyzwyczaiło się do widoku czterdziestoletniego mężczyzny ubranego w białe, arabskie szaty, który robi zakupy w sklepie Vero w każdą środę lub czwartek. Z kieszeni jego kurtki wystają granaty ręczne, a przez ramię ma przewieszonego kałasznikowa. Większość klientów i obsługa sklepu Vero wie, że to jeden z 30 przywódców Al-Kaidy, którzy ukrywają się w rejonie gór Czarnogóry w pobliżu granicy z Kosowem. Armia macedońska i siły policyjne NATO w Kosowie poszukują ich kryjówek. Jednak żaden z policjantów nie odważył się pójść za nim, gdy wraca ze sklepu. 
Powód jest prosty. Tych 30 terrorystów znajduje się pod ochroną polityczną Ali Ahmeta, jednego z przywódców Armii Wyzwolenia Kosowa, który zrobił karierę polityczną i zdobył głosy w wyborach jako szef nowej Albańskiej Partii Demokratycznej. W 2001 roku, na mocy porozumienia w Ohrid wynegocjowanego przez Unię Europejską, Armia Wyzwolenia Kosowa zobowiązała się do przerwania ognia i zwalczania przestępczości zorganizowanej a zwłaszcza islamskich terrorystów. 
Ameti miał powiedzieć gdzie ukrywa się 30. szefów organizacji terrorystycznych. Jednak, gdy tylko zasiadł w parlamencie, zapomniał o obietnicy. Nie rozbroił bojówek, ani nie ujawnił, gdzie znajdują się ich kryjówki i co więcej twierdził, że nigdy niczego nie obiecywał. 
Rządy europejskie obawiają się, że słaby rząd w Macedonii upadnie i rozpocznie się krwawa wojna domowa pomiędzy macedońskimi Słowianami a albańskimi, islamskimi bojówkami. 
Bowiem najprawdopodobniej na terenie Tetowa i wiosek położonych wzdłuż zachodniej granicy Macedonii, tam, gdzie nie patroluje policja NATO, ani siły porządkowe ze Skopje, znajdują się właśnie kryjówki fanatyków islamskich. Koalicja islamskich terrorystów, którzy rządzą tymi terenami, zagraża rozprzestrzenianiu się ekstremizmu na inne tereny byłej Jugosławii i jej europejskich sąsiadów. Poza tym w ten sposób Macedonia jest doskonałą bazą wypadową do przeprowadzenia zamachów w Europie. A przygotowania trwają. 

Tranzytem via Bułgaria

Interpol w opublikowanym w listopadzie zeszłego roku raporcie nt. sytuacji na Bałkanach daje do zrozumienia, że główna trasa wykorzystywana do celów logistycznych przez terrorystów przebiega z Czeczenii, via Bułgaria, tereny byłej Jugosławii, Austrię, Holandię do Wielkiej Brytanii. Część z nich udaje się przedostać do Włoch, a stamtąd do Hiszpanii i Francji albo przez Szwajcarię do Wielkiej Brytanii. Ponadto na tereny Kosowa trafiają też substancje do produkcji broń chemicznej z Algierii i Maroka. 

Armagedon Husajna

Zdaniem strategów z waszyngtońskiego Instytutu Badań Bliskowschodnich Al-Kaida przy pomocy terrorystów z kryjówek w Europie rozpocznie kilkuetapową ofensywę przeciwko Zachodowi, o której wspominał w Kongresie szef wywiadu ds. obrony USA. Dlatego właśnie tak ważny jest wcześniejszy atak, by zapobiec narastającemu zagrożeniu. 

W stolicach europejskich mogłyby nastąpić zamachy terrorystyczne przy użyciu toksyn chemicznych takich jak trująca rycyna. Terroryści będą próbowali zamordować prominentnych polityków i wojskowych. W połowie lutego policja włoska aresztowała 28. Pakistańczyków należących do Al-Kaidy, którzy planowali zamach na brytyjskiego admirała sir Michaela Boltona, głównodowodzącego wojsk brytyjskich podczas jego wizyty w placówce NATO w Neapolu. 
Następne uderzenie byłoby w Izrael. Kryjówki Al-Kaidy rozmieszczone są na terenach Autonomii Palestyńskiej i trudno odróżnić je od tych z Hamasu czy OWP. 
Trzecia fala uderzeniowa miałaby miejsce w rejonie Zatoki Perskiej. Zaatakowane zostałyby amerykańskie bazy wojskowe, lotniskowce, okręty wojenne i tankowce. 
Czwarta fala, i prawdopodobnie ostatnia, jak wskazują analitycy, to ataki na amerykańskie miasta, strategiczne instalacje, a także fala zamachów na polityków z pierwszych stron gazet, przywódców wojskowych, szefów organizacji społecznych i przywódców religijnych. 
Wszystko po to, by wywołać, strach, przerażenie i panikę. 
Wiadomo też z różnych źródeł, że Saddam chce podpalić pola naftowe w Iraku. 

Religijni podżegacze

Choć zachodnie rządy starają się przekonywać, że uderzenie na Irak to nie wojna z islamem tylko konieczna operacja odsunięcia od władzy fanatyka, to jednak, jak dotąd, jeszcze bardziej mobilizuje podziemny świat terroru. Mająca niebawem nastąpić akcja wojskowa USA i sojuszników przedstawiana jest przez większość arabskich mediów jako atak na naród islamski. W styczniu radykałowie muzułmańscy w telewizji Al-Jazeera podkreślali, że celem interwencji Stanów Zjednoczonych w Iraku jest ziemia i zasoby naturalne tego państwa, a zwłaszcza ropa. „Washington Times” wielokrotnie zwracał uwagę, że młodym muzułmanom z rejonu Zatoki Perskiej mówi się, że USA walczyły z bin Ladenem w Afganistanie, dziś Irak jest tylko początkiem, bo Zachód chce zaatakować „najświętsze ziemie” to znaczy Arabię Saudyjską. 
Rzecznik Al-Kaidy mówi wprost, że należy walczyć z wrogiem. Wielokrotnie nawoływał już do eskalacji ataków. Oświadczył też, że: na Zachodzie nie ma cywilów. Każdy mieszkaniec Zachodu to żołnierz, którego trzeba zabić. W jego przekonaniu żołnierzy amerykańskich i wojskowych cywilów trzeba zaatakować bronią nuklearną.

Atak niekonwencjonalny

Eksperci wojskowi ostrzegają też, że Al-Kaida może zaatakować bronią niekonwencjonalną. 
W jej rękach znajdują się instrukcje, oraz ludzie, którzy potrafią przygotować substancje chemiczne i niebezpieczne toksyny. Niewykluczone też, że zachcą także porywać żołnierzy amerykańskich. 
Eksperci podkreślają, że sugestia wykorzystania broni nuklearnej w czasie wojny z Irakiem wyraźnie wskazuje na to, że fundamentaliści już nią dysponują. Zwracają też uwagę, że w Internecie zanikła wymiana sygnałów pomiędzy komórkami z Arabii Saudyjskiej, Jemenu, Jordanii, Iraku, Syrii i Libanu. Ich zdaniem może to wskazywać na zapowiedź jakiejś operacji. 
Trzeba wziąć pod uwagę wszystkie możliwości:
? Mega-nuklearny atak na amerykańskie instalacje w Zatoce Perskiej takie jak bazy wojskowe w  Katarze, Kuwejcie, Bahrainie a nawet w Arabii Saudyjskiej
? atak nuklearny przeprowadzony z wielu miejsc na bazy wojskowe, pola naftowe, terminale paliwowe oraz tankowce
? mega-nuklearny atak przeciwko arabskim stolicom, które wspomagają przygotowania Amerykanów do interwencji. Bierze się po uwagę Kuwejt, Bahrain, Katar czy Oman gdzie zarejestrowano wzmożoną aktywność Al-Kaidy
? Potężny atak nuklearny na jedno z większych miast izraelskich.
W Izraelu od dłuższego czasu trwają przygotowania do odparcia uderzenia. Jak podało Radio Kol Israel w ubiegłym miesiącu publiczne szpitale podpisały kontrakty z siecią wielkich hoteli, zwłaszcza z rejonu nadbrzeża Morza Śródziemnego, aby móc zamienić je na budynki szpitalne w przypadku ataku terrorystycznego. Inne źródła podają, że wielkie firmy takie jak Intel, przenoszą magazyny do innych krajów. Ważne biura rządowe, banki i wielkie korporacje przenoszą swoje siedziby do specjalnie zabezpieczonych pomieszczeń na przedmieściach Tel Avivu i Haify. 
Jeden z izraelskich przywódców wojskowych gen. Amos Gilad ostrzegł 3 lutego, że kraj „musi być przygotowany na niebezpieczne wydarzenia natury jednorazowej”. Dodał, że Saddam Husajn, już dysponuje bronią biologiczną i zrobi wszystko, by uzyskać broń atomową. 
? Mega-nuklearny atak na Londyn, przed którym ostrzegł w styczniu w Parlamencie brytyjskim
? Atak nuklearny na duże miasto w USA. 
Analitycy uważają, że Al-Kaida może zaatakować również bronią chemiczną i biologiczną. 

Oddalić zagrożenie

I po raz kolejny tygiel bałkański może stać się zapalnikiem. Bowiem według ekspertów z amerykańskiego Instytutu Heritage nie niepokojeni przez nikogo wysłannicy Dżihadu i Al-Kaidy tworzą tam dwudziestotysięczną armię. Finansują ją z petrodolarów uzyskiwanych z nielegalnego handlu ropą Iraku. Niewykluczone, że pieniądze płyną też z kontraktów rosyjskich, a raczej niekontrolowanych przez Kreml układów mafijnych. Utrzymywaniem takiego status quo zainteresowani są wszystkie ośrodki wrogo lub niechętnie nastawione do Stanów Zjednoczonych. Dlatego właśnie, jak powiedział niedawno amerykański sekretarz obrony Donald Rumsfeld, Irak trzeba rozbroić jak najszybciej. Echa jego słów słychać w wypowiedziach prezydenta USA. I nic dziwnego, że Bush na spotkaniu w ośrodku analitycznym American Enterprise Institute po raz kolejny powtórzył: zagrożeniom naszych czasów trzeba stawić czoło czynnie siłą, zanim ponownie pojawią się na naszym niebie i w naszych miastach. Niestety, to zagrożenie dotyczy też całej Europy. I trudno uwierzyć żeby jakieś „pokojowe” zaklęcia zmieniły ten stan rzeczy. 

TOMASZ POMPOWSKI

 

Czas na bazy w Polsce
Iracka obłuda
Inne materiały 
w gazetowym wydaniu
Do nabycia w koskach lub za pośrednictwem 
prenumeraty redakcyjnej