Przedmiotowego zdarzenia nie można jednak uznać za zbrodnię komunistyczną...
Za “Polskę, wolność i lud”?

Jakimi to zasługami wyróżnił się zaledwie 42-letni pułkownik GL-AL i działacz komunistyczny w PRL, że został pochowany w honorowym miejscu, w Alei Zasłużonych? Płk “Cień” (Bolesław Kaźmirak vel Kowalski) odznaczony został Krzyżem Walecznych, Krzyżem Grunwaldu III klasy i Orderem Odrodzenia Polski. Czy wykazał męstwo w walce? A może był wybitnym działaczem partyjnym lub państwowym?

Na warszawskim Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Alei Zasłużonych - obok mogił Bolesława Bieruta, Władysława Gomułki, Juliana Marchlewskiego, Karola Świerczewskiego, Aleksandra Zawadzkiego i innych ich partyjnych towarzyszy - znajduje się grób, na którym obok inskrypcji: Za Polskę, wolność i lud widnieje także napis:

Pułkownik
Bolesław Cień-Kowalski
4 VII 1924 - 18 VII 1966
Były Dowódca
Oddziału Partyzanckiego
Gwardii i Armii Ludowej
Ziemi Lubelskiej

Tu, w Alei Zasłużonych cmentarza, na którym spoczywają prawdziwi bohaterowie, wybitni dowódcy i ludzie zasłużeni dla całej Polski, pochowany został jeden dowódców organizacji bojowej, która nigdy nie była częścią Wojska Polskiego, lecz jedynie partyjną wojskówką zbrojną utworzoną przez komunistów z Polskiej Partii Robotniczej.
Jak wiemy, kierownictwo PPR powołano w Moskwie na mocy decyzji Stalina. Nad jej organizacją zbrojną (od wiosny 1942 - Gwardią Ludową, a od 1944 roku - Armią Ludową) ogólne dowództwo sprawował Sekretariat KC PPR. Struktura organizacyjna GL-AL stanowiła odpowiednik struktury partyjnej. Obowiązywała zasada zwierzchnictwa PPR we wszystkich ogniwach/oddziałach GL-AL, których żołnierze nie składali konstytucyjnej przysięgi na wierność prezydentowi RP, a dowódcy nie podlegali Naczelnemu Wodzowi ani Komendantowi Głównemu Armii Krajowej.

Zbrodnia w Owczarni

Miało to miejsce w czwartek 4 maja 1944 roku. Do wsi Owczarnia koło Opola Lubelskiego na terenie Obwodu AK Puławy przybył pododdział wydzielony z Oddziału Partyzanckiego III/15 pp AK “Wilków” por. “Hektora” - Jana Zdzisława Targosińskiego. Liczył około 50 ludzi, a dowodził nimi ppor. Mieczysław Zieliński (“Moczar”, “Krych”). Mieli ubezpieczać odbiór zapowiadanego zrzutu (*).
Dochodziła godz. 17.00, gdy przebywających na kwaterach partyzantów zaalarmowały strzały rozstawionych wokół wsi placówek. Dobiegłszy na skraj wsi ujrzeli zbliżającą się i strzelającą w biegu tyralierę. Powitali ją ogniem. Tyraliera zaległa.
Po chwili wyjaśniło się, że to nie Niemcy, lecz znany już partyzantom “Hektora” oddział AL “Cienia” (Bolesława Kaźmiraka vel Kowalskiego).
Ogień przerwano. Doszło do rozmowy między “Cieniem” a ppor. “Moczarem”, którego “Cień” przepraszał za nieporozumienie twierdząc, iż sądził, że ma do czynienia z Niemcami lub oddziałem NSZ. Za zezwoleniem “Moczara” wprowadził swój oddział do wsi. Aelowcy stanęli tam w dwuszeregu, żołnierze AK uczynili to samo. “Cień” miał niemal trzykrotnie więcej ludzi. W towarzystwie oficerów AK i AL stał między dwuszeregami.
W pewnym momencie, w trakcie przyjacielskiej rozmowy, “Cień” nagle wyszarpnął pistolet i z najbliższej odległości strzelił do ppor. “Moczara”, zabijając go na miejscu. Sekundę później zastępcę “Moczara”, ppor. Bernarda Mosińskiego (“Marsa”) w ten sam sposób zabił jeden z ludzi “Cienia”. Dwuszereg aelowców, jakby tylko czekał na ten sygnał, rozstąpił się i długimi seriami z pepesz zaczął prażyć po oddalonych zaledwie o kilkanaście metrów partyzantach AK. W Owczarni zginęło - bądź tam, gdzie zostali trafieni, bądź nieco później z odniesionych ran - osiemnastu żołnierzy AK, wśród nich trzech oficerów (trzecim był oficer sztabu Inspektoratu Puławy ppor. Ignacy Kamiński “Żuraw”). Był to mord z premedytacją. Ludzie “Cienia” dobijali rannych, z pomordowanych zdzierali mundury i buty.
Poza wspomnianymi już oficerami, “Żurawiem”, “Marsem” i “Moczarem”

w Owczarni zginęli:

wachmistrz Marian Tomaszewski “Strzemię”, plut. Józef Zuchniarz “Sęp”, kpr. Stefan Buksiński “Wyrwa” oraz strzelcy: NN “Granat”, Władysław Łysańczyk “Kalina”, Tytus Rodak “Kula”, Aleksander Kłos “Listek”, Jan Piskała “Orlik”, Wacław Kuta “Przepiórka”, Andrzej Mogdal “Siapek”, Czesław Skorupski “Spec”, Roman Plechowicz “Sprytny”, Marian Mazurkiewicz “Świda”, Stanisław Wielomski “Tarzan” i Jan Skwarek “Żuraw II”.
Ranni zostali:
ppor. Mieczysław Chabros “Polonus”, ppor. Tadeusz Łubek “Delfin”, pchor. Stanisław Brzeziński “Dąbrowa”, sierż. Jan Janiszewski “Pingwin” oraz strzelcy: Edward Adamczyk “Vis”, Czesław Dzwonnik “Bombowiec”, Jan Kowalczyk “Kaktus”, Marian Kurus “Motyl”, Tadeusz Maczuga “Kuna”, Lucjan Trojer “Strzała”, Franciszek Zadura “Roland” i Zygmunt Cebula “Komar”.
Wieczorem oddział “Cienia” opuścił wieś, dźwigając zagrabioną broń. Stracił w Owczarni czterech ludzi, wszystkich podczas pierwszej, nieudanej próby jej opanowania (dwóch zginęło od ognia partyzantów AK, natomiast dwu rannych “Cień” dobił osobiście; wrzucono ich do tego samego dołu, co pomordowanych akowców). Dwóch innych członków AL - którzy znając cel wyprawy “Cienia” do Owczarni w ostatniej chwili pod jakimś pretekstem opuścili oddział, by dołączyć doń po akcji - rozstrzelano na rozkaz dowódcy...

“Cień” w akcji

Mord w Owczarni nie był ani pierwszą, ani ostatnią zbrodnią “Cienia” na żołnierzach AK.
13 maja 1944 roku zamordował on w Rejonie V (Zakrzówek) Obwodu Kraśnik pięciu akowców: Michała Dudziaka z Majdanu Starowiejskiego, Józefa Gnata i Kazimierza Kaczmarka z Dębiny oraz Wincentego Jankowskiego i Józefa Obogorskiego z Józefowa - wsi stanowiącej bazę AK.
Również w maju 1944 roku “Cień” spalił w tamtym rejonie 13 obejść gospodarzy związanych z AK we wsiach Boża Wola i Dębina.
W czerwcu - już po Owczarni - zamordował w Wandalinie trzech żołnierzy oddziału “Agrila” - por. Eugeniusza Kotlarskiego “Jastrzębia” z Urzędowa oraz podchorążych Henryka Golińskiego i Władysława Jagiełłę.
Dokonując tych wszystkich zbrodni na żołnierzach AK oraz dobijając własnych rannych żołnierzy “Cień” nie miał jeszcze nawet 20 lat. Był wiejskim chłopcem, z trudem ukończył szkołę podstawową.

“Cień” po wojnie

Służył w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW) a potem został dyrektorem Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Cieszył się uznaniem władz państwowych i partyjnych oraz dowództwa LWP. Spędził wprawdzie trzy lata w więzieniu, lecz nie z powodu zbrodni w Owczarni, ale z tej racji, że w wewnątrzpartyjnych komunistycznych rozgrywkach opowiedział się po niewłaściwej stronie, więc zarzucono mu, że w czasie okupacji wymordował założony przez Żydów oddział partyzancki - co nie było dalekie od prawdy...
Dopiero w 1989 roku mogły się ukazać publikacje mówiące prawdę o przemilczanej zbrodnia “Cienia” na żołnierzach AK. Wywołało to protesty osób wiernych PRL-owskiej, zakłamanej wersji historii. Listy, sprostowania i protesty pisali, a przynajmniej podpisywali, przełożeni bądź podkomendni “Cienia” i jemu podobnych, m.in. gen. dyw. Wacław Czyżewski “Im” z Obwodu Lubelskiego AL, szef Sztabu Lubelskiego Obwodu II AL gen. bryg. Jan Wyderkowski “Grab”, zastępca dowódcy batalionu AL “Czwartacy” gen. bryg. Edwin Rozłubirski “Gustaw”, przewodniczący Rady Środowiska Żołnierzy AL płk Tadeusz Szymański “Lis”, członek Dowództwa okręgu nr 5 AL płk Jan Pytel...
Dla tych emerytowanych generałów i oficerów LWP nie miały znaczenia ani relacje świadków mordu w Owczarni, żołnierzy oddziału por. “Hektora”, ani nawet oświadczenie zastępcy dowódcy Grupy Specjalnej Obwodu Lubelskiego AL płk dypl. rez. Wincentego Heinricha “Skiby”, który w kwietniu 1981 roku pisał, że zbrodnia z 4 maja 1944 roku miał to być odwet za mord pod Borowem. ... mimo, że [mord w Owczarni] nie uzyskał oficjalnego uznania w ówczesnym dowództwie Obwodu AL, ppor. “Cień” został parę tygodni później awansowany do stopnia porucznika. ... Dowodem naszego stosunku do tego “wydarzenia” niech będzie to, że w czerwcu 1944 r. wystąpiliśmy z wnioskiem do naszego kierownictwa o uznanie oddziału “Cienia” za oddział bandycki i pozbawienie przynależności do AL...
Trzeba tu dodać, czym był wspomniany tu “mord pod Borowem”. Otóż 9 sierpnia 1943 roku pod Borowem koło Kraśnika oddział NSZ mjr. Leonarda Zub-Zdanowicza “Zęba”, w reakcji na wiele zbrodni popełnionych przez GL-AL na ludziach z NSZ, zabił 26 gieelowców.
Aż do 1989 roku oficjalna historiografia PRL z rejestru dokonań “Cienia” Owczarnię wymazała. Kreowano go na jednego z herosów Polski Ludowej, bohatera walk z hitlerowcami, obrońcę ludu przed terrorem reakcyjnych band.
Dziś w Owczarni w szczerym polu stoi krzyż, a u jego jest stóp tablica z napisem: W tym miejscu dnia 4 maja 1944 r. zostało zamordowanych 18 żołnierzy Armii Krajowej 3 kompanii 15 pp “Wilków” przez grupę “Cienia” z AL. W 45 rocznicę krzyż stawiają koledzy i społeczeństwo. 1989.

Haniebna decyzja
prokuratora III RP

Na śledztwo i sprawiedliwy wyrok w sprawie mordu w Owczarni bezowocnie i długo - bo aż do dziś - czekali i czekają żołnierze AK, świadkowie zbrodni oraz rodziny pomordowanych.
Na pismo w tej sprawie, skierowane 20.X.1992 roku do Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu przez panią Halinę Bazylewską z Fundacji Pamięci Narodu Polskiego, prokurator z Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu w Lublinie odpowiedział niemal dokładnie 9 (tak: dziewięć) lat później.
31.X.2001 roku prokurator Andrzej Sokół zawiadomił czworo pokrzywdzonych (Władysława Kozieja, Feliksa Krawczyka i Jana Wielomskiego z Lublina oraz Helenę Jasik z Warszawy), że podjął śledztwo zawieszone postanowieniem z dnia 28.I.1999 roku.
Sprawa mordu w Owczarni ma bogatą dokumentację historyczną, więc wydawało się, że dzięki zeznaniom świadków i ustaleniom historyków prokurator będzie mógł szybko sporządzić akt oskarżenia. Stało się inaczej...
Uczestników i świadków tamtych tragicznych wydarzeń wciąż ubywa, więc coraz mniej liczni z nich oczekiwali (wraz rodzinami pozostałych ofiar) z nadzieją na wyniki śledztwa. Jakże wielki był ich zawód, gdy 12.II.2003 roku prokurator Andrzej Sokół powiadomił wyżej wymienionych (oraz Edwarda Szansa z Nowej Soli, Stanisława Brzezińskiego z Warszawy, Janinę Kowalczyk z Zarzyna i Andrzeja Kowalczyka z Puław), że postanowił umorzyć śledztwo wobec niestwierdzenia przestępstw zbrodni komunistycznej. Nie kwestionując dokonania zbrodni (oceniając zebrany materiał dowodowy uznał, że sprawcami mordu byli członkowie oddziału “Cienia” i osobiście ich dowódca, rannych dobijano, a zabójstwo było wcześniej zaplanowane) prokurator stwierdził jednak, że przedmiotowego zdarzenia nie można jednak uznać za zbrodnię komunistyczną z tego względu, że osoby należące w maju 1944 r. do Armii Ludowej nie były członkami państwa komunistycznego. Czyn ten zatem nie wyczerpuje znamion ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. /Dz. U. nr 55 poz. 19\016 z późn. zm./.
Prokurator napisał też, że zgodnie z art. 101 par. 1 kk karalność przestępstwa ustaje, jeśli od czasu jego popełnienia upłynęło 30 lat w przypadku, gdy czyn stanowi zbrodnię zabójstwa. Zapomniał dodać, że z przyczyn politycznych w latach 1944-1989 nie mogło być mowy o śledztwie w sprawie zbrodni w Owczarni i o ściganiu jej sprawców.
Na odpowiedź na odwołanie złożone przez panią Helenę Jasik 25.II.2003 r. tym razem nie trzeba było czekać 9 lat...
12.VI.2003 roku Instytut Pamięci Narodowej poinformował panią Magdalenę Jasik, że prokurator Głównej Komisji Ścigania Zbrodni ... zaskarżone postanowienie uchylił i polecił kontynuować śledztwo w sprawie.
Postanowienie to należy przyjąć z satysfakcją, ale polecenie dalszego prowadzenia śledztwa - ze zdziwieniem. Wydawałoby się przecież, że wobec ustaleń poczynionych w śledztwie przez prokuratora Andrzeja Sokoła, prokuraturze nie pozostaje nic innego, jak sporządzić akt oskarżenia i skierować go do sądu...

Ustawa o IPN
chroni morderców

Okazuje się, że sprawców mordu w Owczarni chroni przed sądem i wyrokiem niezgodne z prawdą historyczną sformułowanie ustawy o IPN. Otóż w swym art. 2. ustawa ta stwierdza, że zbrodniami komunistycznymi ... są czyny popełnione przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego w okresie od dnia 17 września 1939 r. do dnia 31 grudnia 1989 r., polegające na stosowaniu represji lub innych form naruszania praw człowieka..., zaś funkcjonariuszem państwa komunistycznego jest funkcjonariusz publiczny a także osoba, która podlegała ochronie równej ochronie funkcjonariusza publicznego, w szczególności funkcjonariusz państwowy oraz osoba pełniąca funkcję kierowniczą w organie statutowym partii komunistycznych.
Od 17 września 1939 roku aż do 1944 roku szeregowi komuniści popełniali w Polsce szereg zbrodni w interesie swojej formacji politycznej, niekiedy będąc funkcjonariuszami publicznymi państwa sowieckiego, a niekiedy - nie pełniąc żadnych takich funkcji.
Czyżby morderców z GL-AL - którzy należeli wprawdzie do PPR, ale być może nie byli funkcjonariuszami państwa komunistycznego (to znaczy: ZSRS, bo w maju 1944 roku PRL jeszcze nie istniała) - nie można oskarżyć o popełnienie przez nich zabójstwa, osądzić i ukarać?
Żadna ustawa, żaden jej paragraf i żaden reprezentujący wciąż PRL-owską wizję historii prokurator nie mogą przyczyniać się do bezkarności komunistycznych zbrodniarzy, nawet gdyby uznać, że nie działali oni jako funkcjonariusze państwa komunistycznego (a czy aby nie byli oni funkcjonariuszami sowieckiego państwa komunistycznego, skoro działali w ramach finansowanych przez to państwo struktur okupacyjnych i aneksyjnych - PPR, GL i AL?
Dziś, prawie 60 lat od zbrodni w Owczarni, gdy nie żyje jej główny sprawca i zapewne większość jego podkomendnych, chodzi w tej sprawie już tylko o jednoznaczną ocenę i o oddanie sprawiedliwości ofiarom tej ludobójczej zbrodni.
Niezależna od decyzji prokuratorów i od wyroków sądowych pozostaje moralna ocena czynów komunistycznych zbrodniarzy. Historia już dawno wydała wyrok na oprawców, którzy nie polskiej służyli sprawie.

ANDRZEJ WERNIC
Fragmenty większej całości
(*) Opis zbrodni “Cienia” według książki Jerzego Ślaskiego “Żołnierze wyklęci”.