Sprawa Stolzmana


Od kilku lat Barbara Błasińska z Niezależnego Społecznego Ruchu Kobiet toczy batalię o wszczęcie postępowania przez Instytut Pamięci Narodowej w sprawie “rzekomego udziału w latach 1941–1956 na terenie Wileńszczyzny i Pomorza Izaaka Stolzmana vel. Zdzisława Kwaśniewskiego i Leeibe Bartkowskiego w masowych zabójstwach osób narodowości polskiej i innych narodowości, a w szczególności żołnierzy Armii Krajowej i innych organizacji niepodległościowych”.

W 2000 r. Barbara Błasińska złożyła wniosek w tej sprawie. Osobne pismo do oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Gdańsku skierował Dominik Dzimitrowicz. Na podstawie własnych wspomnień i relacji osób już nieżyjących opisał zbrodnie dokonane przez hitlerowskich i komunistycznych oprawców, jednym z nich miał być Izaak Stolzman vel. Zdzisław Kwaśniewski. Według tego opisu Stolzman miał być funkcjonariuszem NKWD, który uczestniczył w zbrodni katyńskiej. Następnie pod nazwiskiem Zdzisław Kwaśniewski miał być skierowany na Wileńszczyznę, aby zwalczać AK i ludność pochodzenia żydowskiego. W czasie okupacji hitlerowskiej miał współpracować z Niemcami, NKWD i komunistyczną partyzantką. Miał kierować akcjami skierowanymi przeciwko oddziałom “Łupaszki”. Według relacji Dzimitrowicza po wojnie kierował akcją NKWD likwidowania byłych żołnierzy m.in. AK i NSZ. W czasie tej akcji zatrzymanych partyzantów umieszczano w więzieniu w Gdańsku i tam byli torturowani. Następnie więźniowie byli przewożeni do sowieckiego obozu na poligonie w Bornem-Sulinowie. W obozie tym miało zginąć ok. 5-7 tysięcy polskich jeńców. Ostatni transport miał być wysłany w 1948 r., polscy strażnicy zostali zabici przez Rosjan. W Gdańsku Stolzman miał uczestniczyć w przesłuchaniu sanitariuszki “Łupaszki” Danuty Siedzik “Inki”.

Dzimitrowicz był wtedy pracownikiem “konsumów”, sieci sklepów dla funkcjonariuszy bezpieki, do pracy miał zostać skierowany przez kontrwywiad AK. Miał często spotykać Kwaśniewskiego oraz jego znajomego Leeiba Bartowskiego. Twierdzi również, że był świadkiem niektórych ich zbrodni. Według Dzimitrowicza obaj funkcjonariusze są odpowiedzialni za zatopienie szwedzkich statków i wymordowanie marynarzy z tych okrętów. Ciała Szwedów miały zostać spalone w piecach krematoryjnych w budynku niemieckiego urzędu pracy w Słupsku. Oprócz zawiadomienia Dzimitrowicza wpłynęły także inne doniesienia, które głównie opierały się na publikacjach prasowych.

W ramach postępowania sprawdzającego skierowano pytanie do Wydziału Ekspertyz i Opracowań Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, czy w materiałach archiwalnych i źródłowych znajdują się dokumenty potwierdzające powyższe fakty i udział w nich Stolzmana vel. Kwaśniewskiego. W odpowiedzi jako źródło wskazano artykuł z “Gwiazdy Porannej”. Natomiast w źródłach historycznych nie odnaleziono wzmianek na temat tych osób. Nie potwierdzono także istnienia obozu dla żołnierzy AK w Boernem - Sulinowie. Okręgowa Komisja nie odnalazła także żadnych materiałów w okręgowych archiwach UOP, Policji i MON.

Na tej podstawie IPN odmówił rozpoczęcia śledztwa. Prokurator prowadzący śledztwo uznał, że skoro nie uzyskano potwierdzenia popełnienia przestępstwa i udziału w nich wspomnianych osób, to można odmówić wszczęcia postępowania. W uzasadnieniu znajduje się jednak potwierdzenie, że Leeibe Bartkowski istniał. Prokurator stwierdził bowiem, że jego syn - komornik sądowy - na początku lat 90. był oskarżany przez Dzimitrowicza o popełnienie przestępstwa. Prokurator nie zaprzeczył także faktu istnienia funkcjonariusza bezpieki o nazwisku Stolzman vel. Kwaśniewski. W trakcie postępowania nie sprawdzono i nie zweryfikowano także wszystkich informacji z doniesienia, uznając, że są one prasowym powtórzeniem. IPN uznał także, że Barbara Błasińska i Niezależny Społeczny Ruch Kobiet nie były stronami postępowania i nie mają uprawnień do występowania w tej sprawie.


ZYGMUNT PTAK