Czy Jan Samsonowicz został w 1983 roku zamordowany przez Służbę Bezpieczeństwa?

Aż do śmierci oddany sprawie Solidarności


Jak można przeczytać w “rozpracowaniu” Służby Bezpieczeństwa - Jan Samsonowicz jako magister Filologii Polskiej nie pracuje zgodnie z kierunkiem zdobytego wykształcenia, lecz szuka pracy, która bez względu na wysokość wynagrodzenia stwarzałaby mu warunki do prowadzenia działalności antysocjalistycznej. Po zwolnieniu z obozu internowanych poniósł śmierć w tajemniczych okolicznościach - 30 czerwca 1983 roku znaleziono zwłoki Jana powieszonego na płocie Stoczni Gdańskiej.

Jan Samsonowicz urodził się w Gorlicach 27 marca 1944 roku. Rok później, wraz z rodzicami Stanisławem i Janiną (z domu Stabach) przyjechał do Gdańska. Chodził do szkoły podstawowej w Oliwie, w Liceum Ogólnokształcącym nr V na ulicy Polanki. Już w szkole podstawowej, jak mówi koleżanka z klasy Alicja Kozicka, był duszą towarzystwa i wspaniałym organizatorem zabaw. Następnie uczęszczał do Państwowego Liceum Technik Plastycznych w Gdyni Orłowie. W 1961 roku zamieszkał z rodzicami i bratem Markiem w Sopocie. Naukę w Liceum Technik Plastycznych przerwała choroba. W trakcie nauki w Liceum wstąpił do Związku Młodzieży Socjalistycznej. Z zaangażowaniem czytał ogromne ilości książek, a następnie dyskutował na ich temat z nauczycielami. Egzamin dojrzałości zdał w 1965 roku w Państwowym Liceum Ogólnokształcącym dla Pracujących w Gdańsku. W tym samym roku odbył się ślub jego z poznaną w klasie maturalnej Haliną Misztoft. Zamieszkali u teściów w Gdańsku Wrzeszczu. W 1972 roku wyprowadzili się do własnego mieszkania w Gdańsku Brzeźnie, a w 1978 do większego - w dzielnicy Gdańsk Przeróbka. Mieli troje dzieci: Annę, Macieja, Andrzeja.

Jan Samsonowicz pracował w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Hurtu Spożywczego, Gdańskim Przedsiębiorstwie Budownictwa Przemysłowego, Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji, w Przedsiębiorstwie Spedycji Międzynarodowej C. Hartwig w Gdańsku jako ekspedytor w Porcie, w końcu jako zaopatrzeniowiec w Akademii Medycznej w Gdańsku.


Dwie opinie


Jak można przeczytać w rozpracowaniu Służby Bezpieczeństwa: ...jako magister Filologii Polskiej nie pracuje zgodnie z kierunkiem zdobytego wykształcenia, lecz szuka pracy, która bez względu na wysokość wynagrodzenia stwarzałaby mu warunki do prowadzenia działalności antysocjalistycznej.

Pracując w WPHS rozpoczął w 1966 roku studia na filologii polskiej w Państwowej Wyższej Szkole Pedagogicznej w Gdańsku. Narodziny córki, jak napisał kiedyś w życiorysie, były jedną z przyczyn przerwania studiów na filologii polskiej, co nie oznaczało jednak zakończenia przygody z literaturą. Swoją działalność literacką rozpoczął w 1967 roku jako członek, a później przewodniczący Literackiego Koła Młodych przy Związku Literatów Polskich.

Od 1969 roku dosyć regularnie publikował swoje utwory w wydawnictwach prasowych i książkowych. W 1972 roku rozpoczął studia na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Gdańskiego - kierunek Filologia Polska. W niezbędnym wówczas skierowaniu na studia, wystawionym przez zakład pracy C. Hartwig napisano, że jest pracownikiem uczciwym, pracowitym i inteligentnym. Lubianym przez kolegów i przełożonych ...


Początki RMP: w mieszkaniu Jana i Haliny


Rodzina Haliny, która przyjechała do Gdańska z Wilna, o patriotycznych korzeniach, miała wpływ na kształtowanie się światopoglądu Jana oraz jego odejście z ZMS i rozpoczęcie działalności opozycyjnej. Swój chrzest opozycjonisty przeszedł w okresie protestów studenckich w marcu 1968 roku, gdy razem z żoną Haliną i teściem Romanem drukował ulotki na małej drukarce dziecięcej, aby potem rozrzucać je przed Politechniką Gdańską.

Gdy w 1971 roku w Kole Młodych ZLP Jan dowiedział się, że w Duszpasterstwie Akademickim przy kościele św. Mikołaja ojców dominikanów “jest ksiądz, który kawą częstuje” - postanowił tam pójść.

Tak poznał ojca Ludwika Wiśniewskiego oraz grupujących się wokół niego licealistów. Wspominając Jana Ojciec Ludwik stwierdził niedawno, że był on klejem tego środowiska. Jan prowadził polityczne dysputy w Duszpasterstwie a potem w swoim mieszkaniu, do którego zaprosił między innymi Aleksandra Halla, Arkadiusza Rybickiego, Grzegorza Grzelaka, Macieja Grzywaczewskiego i Wojciecha Samolińskiego. W grupie tworzącej Ruch Młodej Polski Jan był najstarszy i najbardziej ustabilizowany; inni wciąż mieszkali z rodzicami.

Mieszkanie Jana i Haliny, z niesamowitą atmosferą, którą oboje tworzyli, było swoistym salonem polityczno-literackim aż do 1980 roku. Odbywały się tam dyskusje polityczne i spotkania towarzyskie - chrzciny, śluby i bale sylwestrowe. Przychodzili regularnie znani literaci, politycy i działacze, w tym Janusz Szpotański, Andrzej Czuma, Leszek Moczulski, Bogdan Borusewicz, Lech Wałęsa. Gościli tu także Wiesław Chrzanowski, Krzysztof Wyszkowski czy Andrzej i Joanna Gwiazdowie.

Jan był w tzw. Nurcie Niepodległościowym, z którego wyrósł Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, a potem był jednym z sygnatariuszy Deklaracji Ruchu Młodej Polski, której ostateczny tekst powstał w mieszkaniu Samsonowiczów. Gdy RMP powstał, Jan brał udział w najważniejszych debatach i był uczestnikiem ścisłej grupy decyzyjnej, w skład której wchodzili Piotr Dyk, Jan Samsonowicz, Aleksander Hall, Arkadiusz i Mirosław Rybiccy, Magda Modzelewska, Irek Gust, Andrzej Jarmakowski, Darek Kobzdej, Grzegorz Grzelak, Antoni Wręga, Andrzej Słomiński (Słoma) i Maciej Grzywaczewski. Podejmowanie decyzji odbywało się przez głosowanie. Mózgiem organizacyjnym był Jan Samsonowicz.


Z ironią ku wolności


Koleżanki i koledzy ze szkoły, z pracy wspominają Jana jako osobę wesołą, towarzyską. Mówią, że miał dystans do życia, do otaczającej rzeczywistości, a w ironii widział narzędzie walki z paradoksami. To chyba zadecydowało o wyborze tematu pracy magisterskiej “Funkcja ironii w twórczości poetyckiej Zbigniewa Herberta”, w której podkreślał ważną funkcję ironii. Napisał, że ironia daje szeroki wachlarz form zachowania wolności - w poezji i w działaniu pozwala zachować dystans wobec wszelkich form nacisku.

W swoich działaniach opozycyjnych również stosował ironię, chociaż mogło to prowokować ostre reakcje. Jednym z przykładów tego może być akcja, którą razem z Andrzejem Chorosińskim - wiceprzewodniczącym Komisji Zakładowej Solidarności Akademii Medycznej w Gdańsku - zorganizował w czasie gotowości strajkowej w marcu 1981 roku, w gorących dniach po prowokacji bydgoskiej. Przed nieuchronnym strajkiem generalnym, gdy władze nie chciały znaleźć winnych tej prowokacji, Jan z Andrzejem udali się do tzw. “baru pod pałami” (kasyna dla funkcjonariuszy MO i SB przy ulicy Chlebnickiej). Nie zatrzymani przed strażników weszli do środka, ogłosili cel przybycia i w martwej ciszy kładli na stolikach wydrukowane przez siebie ulotki z Apelem do MO i SB o poparcie. Gdy wychodzili przestraszyli się, że zostaną aresztowani, ponieważ jeden z funkcjonariuszy zatrzymał ich - ten jednak powiedział tylko, że też chce dostać ulotkę.


Zakładanie Związku


Już 15 sierpnia 1980 roku Jan znalazł się wśród strajkujących w Stoczni Gdańskiej jako przedstawiciel Akademii Medycznej. Po zatrzymaniu przez MO grupy ulotkowej, Jan zorganizował nową grupę do przewozu ulotek z Wolnej Drukarni Gdynia do Stoczni Gdańskiej i kolportażu ulotek na mieście. Grupa utworzona przez Jana nie wpadła do końca sierpnia. Będąc delegatem WPK w MKS i pełniąc rolę sekretarza Wałęsy korzystałem z rad Jana Samsonowicza, z którym poznaliśmy się w stoczni.

Wspominając Jana z tego okresu należy podkreślić to, co powiedział o Janie Zbyszek Wypych z Akademii Medycznej: on pozbawiał nas strachu...

Po podpisaniu porozumień sierpniowych Jan wspólnie z Andrzejem Chorosińskim zaczął organizować Związek na terenie Akademii Medycznej w Gdańsku (AMG). W okresie około dwóch tygodni wokół Jana skupiła się spora grupa aktywnych osób, złączona wspólnotą poglądów i chęcią aktywnego działania. Pod jego kierunkiem zaczęła działać Tymczasowa Komisja Zakładowa, która następnie zorganizowała wybory do Komisji Zakładowej NSZZ “Solidarność”. Jan Samsonowicz został jednogłośnie wybrany jej przewodniczącym.

Pod koniec 1980 roku Solidarność w AMG liczyła około 4000 członków (trzy szpitale kliniczne plus AMG) i była w ścisłej czołówce największych organizacji związkowych Wybrzeża. Okres kilku kolejnych miesięcy poświęcony był umacnianiu struktur związkowych oraz wypracowaniu formuły działania związku w służbie zdrowia.


Bój o NSZZ


Należy tutaj podkreślić rolę Jana w tworzeniu niezależnych związków w ogóle. Jak wiemy, najtrudniejszym w czasie sierpniowych negocjacji był postulat utworzenia wolnych związków zawodowych. W końcu ustąpiliśmy i uzgodniliśmy zmianę nazwy na Niezależny Samorządny Związek Zawodowy. Później okazało się, dlaczego był to tak trudny etap rozmów. Zgoda władz była elementem strategii przejęcia kontroli nad ruchem, nad nowo tworzonymi związkami. Na początku września poszczególne branże (ogólnopolskie branżowe związki zawodowe skupione w CRZZ) zaczęły wychodzić z Rady stwarzając pozory niezależności i tworząc Krajowe Komitety Założycielskie, organizując zjazdy założycielskie pod nową nazwą, ale ze starą strukturą organizacyjną.

Fakt ten demaskuje Jan Samsonowicz i wydaje ulotkę “Stary związek w nowej szacie”, gdzie opisuje działania związkowe w służbie zdrowia (ale podobnie było w innych branżach). W ulotce Jan zacytował tekst uchwały XVIII Plenum Zarządu Głównego Związku Zawodowego Pracowników Służby Zdrowia (Związek ... rozpoczął działalność autonomiczną, samorządną i nie podlegającą Zrzeszeniu reprezentowanemu przez CRZZ) i napisał, że użyto sformułowania niemal identyczne z wypracowanymi przez NSZZ, co miało sugerować, że chodzi o tę samą organizację. Tak nie jest - podobne są tylko słowa, treści pozostają odmienne...

Dezorientować miało dodawanie NSZZ do nazwy przekształcanych związków branżowych.

Za namową Jana namówiłem kolegów z WPK i pojechaliśmy do Warszawy na taki właśnie zjazd założycielski NSZZ pracowników komunikacji. Przedstawicielom WPK z Gdańska udało się przekształcić ten zjazd w zjazd niezależnego samorządnego związku zawodowego, pragnącego działać zgodnie z ideą solidarności, w duchu porozumień sierpniowych. Inni nie próbowali tego w swoich branżach robić i tak wyrosła Niezależnym Samorządnym Związkom Zawodowym konkurencja związkowa Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ), powstało na bazie tych “branżowych” NSZZ z byłymi działaczami CRZZ na czele.

Dopiero 17 września 1980 roku Komisja Krajowa podjęła decyzję dodania członu “Solidarność” do nazwy NSZZ, by odróżnić się od inicjatywy przekształcanych związków “branżowych”. Słowo Solidarność - zaprojektowane przez Jerzego Janiszewskiego z użyciem charakterystycznej pisowni - nadało właściwy wizerunek związkowi i tożsamość ruchowi.


16 miesięcy “Solidarności”


Po zarejestrowaniu Komisji Zakładowej NSZZ “Solidarność” przy AMG, Jan był pomysłodawcą oraz redaktorem naczelnym dwutygodnika “Pomost”. W piśmie tym, poza relacjonowaniem bieżących wydarzeń, Jan publikował obszerne eseje, w których przedstawiał swoje widzenie aktualnej rzeczywistości oraz wizję przyszłości.

Mając świadomość, że strajk lekarzy nie może dotknąć chorych, już w ulotce “Stare związki w nowej szacie” Jan podkreślał konieczność wypracowania w Służbie Zdrowia nowych form obrony interesów.

Pod koniec 1980 roku współorganizuje strajk okupacyjny w “sali herbowej” Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku, prowadzony przez Alinę Pieńkowską celem wywarcia nacisku na władze i podpisania porozumienia w sprawie reformy służby zdrowia.

Kolejna dramatyczna akcja, w której uczestniczył Jan na przełomie maja i czerwca 1981 roku to strajk głodowy kilku osób w budynku “starej anatomii” przy Alei Zwycięstwa, którego celem było wymuszenie na władzach zwolnienia więźniów politycznych. Gdy wypuszczono wszystkich więźniów politycznych na wolność, Leszek Moczulski przyjechał do głodujących z podziękowaniem od KPN.

Do czasu wprowadzenia stanu wojennego Jan organizował różne akcje, a już w marcu 1981 stworzył zakonspirowany zespół działaczy, którzy na wypadek ogłoszenia wtedy stanu wojennego mieli przejąć kierowanie związkiem. Kandydując do władz związkowych napisał w swoim programie przedwyborczym, że ...Za naczelną wartość w działaniu uważa pełną jawność wszystkich działań związku, jest przeciwny prowadzeniu jakichkolwiek utajonych rozmów z władzami. [...] Nie znosi tajnej policji, cenzury i wszelkich działań odbywających się w tajemnicy przed zainteresowanymi.

Oddał się całkowicie Solidarności, zaniedbując najbliższą rodzinę.

Był przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność przy AMG, Delegatem na Zjazd Krajowy, Członkiem Prezydium Zarządu Regionu. Gdy zatrudniono jako sekretarza Prezydium Zakładowej Komisji w Akademii Medycznej Barbarę Iwanek, absolwentkę Uniwersytetu Gdańskiego (Wydział Psychologii, kierunek Resocjalizacja), zaangażował się uczuciowo, co doprowadziło później do rozwodu, nie zniszczyło jednak przyjaźni Jana i Haliny. Jak powiedział sędzia, tak kulturalnego rozwodu jeszcze nie było.


Stan wojenny


W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku, po wprowadzeniu stanu wojennego, Jan został internowany w Strzebielinku koło Wejherowa. Potem przeniesiono go do Iławy, gdzie rozwinęła się nasza przyjaźń i skąd został zwolniony 16 lipca 1982 roku.

Z relacji SB dowiadujemy się, że po zwolnieniu z internowania Jan prowadził dalszą działalność związkową, spotykał się z działaczami. Podjął również pracę w AMG w dziale socjalnym. Współorganizował pomoc zagrożonym działaczom, którzy przebywając przez wiele miesięcy w szpitalach unikali aresztowań, czym również naraził się SB.

Mówił, że obawia się o życie swojej córki. Nie podając szczegółów dał do zrozumienia, iż taka groźba została do niego skierowana. Niedawno, w czasie prowadzonych przeze mnie badań, dowiedziałem się, że fakt ten potwierdza relacja nadzorującego go funkcjonariusza SB.

30 czerwca 1983 roku znaleziono zwłoki Jana, powieszonego na płocie Stoczni.

Pogrzeb z udziałem kilku tysięcy osób odbył się na cmentarzu katolickim w Sopocie. Był demonstracją Solidarności. Uroczystościom żałobnym przewodniczył, nie żyjący już dziś pallotyn, ksiądz Eugeniusz Dudkiewicz.


Trzy wersje śmierci


Na śmierć Jana Samsonowicza reagowano na trzy różne sposoby.

1. Większość mieszkańców Trójmiasta przyjęła tezę o mordzie politycznym, tak przedstawiło śmierć Jana Samsonowicza Radio Wolna Europa.

2. Władze podziemnej Solidarności (RKK): Bogdan Borusewicz, Bogdan Lis, Aleksander Hall i Leszek Świtek oraz niektórzy działacze RMP jak Mirosław i Arkadiusz Rybiccy oraz Grzegorz Grzelak po zbadaniu sprawy przyjęli tezę, którą do dzisiaj (prócz Grzegorza Grzelaka) podtrzymują, że było to samobójstwo i z tego powodu nie będą sprawy nagłaśniać.

3. Większość działaczy Tajnej Zakładowej Komisji Akademii Medycznej w Gdańsku, mając podejrzenia co do współpracy Barbary Iwanek z SB, miała pewność, że Jan Samsonowicz poniósł śmierć właśnie z rąk SB. Uwiarygodnia tę tezę fakt emigracji Barbary Iwanek do Kanady “jako osoby represjonowanej”, mimo braku działań represyjnych wobec jej osoby.

Z wersją śmierci samobójczej nie zgadzał się nieżyjący już dr Darek Kobzdej, który usilnie starał się rozwiązać zagadkę tej śmierci. O sytuacjach, które dały mu podstawy tak myśleć, mówił w czasie śledztwa. Stwierdził, że Jan Samsonowicz został zamordowany z zemsty przez generała Milewskiego.

W 1983 roku w biuletynach podziemnej Solidarności Regionu Gdańskiego “Bez strachu ale z rozwagą” nie znalazłem wzmianki o tym zdarzeniu. Ówczesny redaktor naczelny Maciej Łopiński, aresztowany przez władze w grudniu 1982 roku i wypuszczony na Wielkanoc 1983 nie potrafi sobie przypomnieć, kiedy przejął jego redagowanie od Mariana Terleckiego.

Z książki “Młodopolacy”, napisanej przez Piotra Zarembę w 2000 roku dowiadujemy się, że wielu podejrzewało o tę zbrodnię Służbę Bezpieczeństwa, nie brakuje też jednak opinii, że było to samobójstwo na tle kłopotów osobistych. Na 446 stronach tylko trzy zdania mówią o tym smutnym zdarzeniu.

Pełnomocnikiem rodziny w śledztwie był znany adwokat Jacek Taylor, który powiedział o złożonych przez niego wnioskach, uwagach i zażaleniach do pierwszego śledztwa prowadzonego przez prokuratora Andrzeja Kucharskiego, lecz nie znalazłem ich w dokumentach. Jacek Taylor twierdzi, że w drugim śledztwie nie był pełnomocnikiem.


Tajemnice śledztwa


W dniu tragicznej śmierci Jana Samsonowicza, 30 czerwca 1983 roku, jego była żona Halina brała ślub z nowym partnerem - z którym zresztą Jan (tak jak z Haliną) utrzymywał przyjacielskie kontakty.

Dzień wcześniej Barbara Iwanek przyjęła od Jana pierścionek zaręczynowy, ale - jak stwierdziła w śledztwie - oświadczyny odrzuciła.

W wyniku działania Komisji Sejmowej do badania zbrodni stanu wojennego (która umieściła Jana Samsonowicza na swojej liście), na wniosek rodziny Samsonowiczów z Gorlic w 1991 roku Prokuratura Wojewódzka w Gdańsku wznowiła śledztwo w sprawie śmierci Jana. Prowadzone przez prokuratora Bogdana Szegdę drugie śledztwo ujawniło braki pierwszego, prowadzonego zaraz po śmierci Jana.

W pierwszym śledztwie nie stwierdzono nawet, że był on działaczem opozycji, którym różne wydziały SB interesowały się w ramach odrębnych działań operacyjnych o kryptonimach “DOMINIK”, “MEDYK” i dotyczącej wyłącznie Jana Samsonowicza sprawy “SAMSON”. Materiałów nie odnaleziono.

Jednak i drugie śledztwo nie doprowadziło do wykrycia sprawców. Jako uzasadnienie umorzenia podano brak dostatecznych dowodów zaistnienia przestępstwa.

Po śmierci Jana SB zaprzestała wszelkich działań wyjaśniających. W miejscu gdzie znaleziono zwłoki poprowadzono rury ciepłownicze, które zasłoniły płot, a ten fragment płotu, pod którym od dnia śmierci Jana okoliczni mieszkańcy palili świece i składali kwiaty, wymieniono na inny.

Czym mógł się narazić? Od czasu uczestnictwa w ruchu Nurt Niepodległościowy był za swoją działalność wielokrotnie aresztowany i zatrzymywany, a w jego domu odbywały się rewizje. Organizował akcje ulotkowe, zbieranie podpisów pod listami i petycjami do Sejmu, brał udział w strajkach, organizował je. Jak wynika z dokumentów SB, Jan razem z Piotrem Dykiem prowadził komórkę wywiadowczą, co było powodem podjęcia przez SB w czerwcu 1981 roku akcji dezinformowania i działań operacyjnych mających na celu rozbicie tej komórki.

Po wyjściu z internowania Jan powiedział żonie i bliskim przyjaciołom (w tym Darkowi Kobzdejowi i Mirkowi Górskiemu), że SB nie przepuści mu tego co robił, bo poznał tajemnicę - do dzisiaj nie wiadomo jaką, ale jak mówią plotki dotyczyła ona bądź ofiar grudnia 1970 roku, bądź identyfikacji ważnego agenta, bądź rozliczeń finansowych w Solidarności.

Obawiając się o konsekwencje powiedział swej byłej żonie, Halinie Stelmach, aby nigdy nie wierzyła, gdy będą mówić, iż popełnił samobójstwo lub zginął w tajemniczym wypadku. Później wielu działaczy, w tym Donalda Tuska, funkcjonariusze SB straszyli mówiąc: będziesz wisiał jak Samsonowicz.


Pamięć o Janie


Upływ ponad 20 lat zatarł wiele szczegółów w pamięci, pozostał natomiast bardzo wyraźny obraz Jana jako niezwykłego człowieka, który wywierał duży wpływ na najbliższe otoczenie i głośno mówił o tym, iż ostatecznym celem Solidarności jest doprowadzenie do tego, aby Ojczyzna odzyskała niepodległość a społeczeństwo otrząsnęło się z kilkudziesięcioletniego letargu.

W 1983 roku, niedługo przed śmiercią, pisząc tekst zatytułowany “Próba refleksji” Jan zauważył, że to, co się stało, tworzyło zupełnie nowy świat, który w ocenie historycznej będzie wielkim zyskiem całego narodu. Zyskiem, którego jeszcze nie jesteśmy w stanie ocenić...

Dla mnie Jan był to człowiek z gór, twardy a z duszą poety. W stanie wojennym, podczas internowania w Strzebielinku, napisał wiersz “Modlitwa”:

...Madonno moja

gdy się spełniasz

zmierzchy pierzchną

w katedrze twoich ramion

nade mną rozpiętych ...

madonno moja

czarna i senna

już nie wiem

czy to ja

czy ty drżysz we mnie.

O pamięć Jana dbają do dziś członkowie Zakładowej Komisji NSZZ Solidarność AMG, w tym Anna Mołczanow-Drzewiecka, Andrzej Chorosiński, Zbigniew Wypych, Jerzy Umiastowski, Elżbieta Szwed, Zofia Cholewina, Mirosław Górski i profesor Michał Woźniak. Ufundowali i zaprojektowali pomnik na jego grobie i organizują msze w rocznice śmierci.

Chciałbym podziękować Zarządowi Regionu za umożliwienie mi przedstawienia działacza opozycji przedsierpniowej i “Solidarności”, ofiary stanu wojennego, Jana Samsonowicza, którego znaleziono 30 czerwca 1983 roku, powieszonego na płocie Stoczni Gdańskiej u zbiegu ulic Twardej i Marynarki Polskiej od strony ulicy Twardej.

Dziękuję Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku za umożliwienie mi zapoznania się z aktami śledztwa, mimo trudnych warunków pracy.

Dziękuję rodzinie Jana, jego przyjaciołom oraz działaczom “Solidarności” za pomoc w zdobyciu cennych informacji.


ZENON KWOKA

Referat przygotowany na Konferencję popularno-naukową pt. “Współtwórcy NSZZ Solidarność”,

zorganizowaną 27 sierpnia 2005 roku z okazji 25-lecia Solidarności przez Zarząd Regionu Gdańskiego NSZZ “Solidarność”. Tytuły - red.