Kody, szyfry i VENONA


W swych najtajniejszych depeszach Sowieci w latach 40-tych i 50-tych posługiwali się szyframi uchodzącymi za niemożliwe do złamania. Dodatkowo kodowali wiele nazwisk i innych imion własnych oraz częściej używanych zwrotów, a agentom nadawali kryptonimy. Jak Amerykanie zdołali włamać się do tego skarbca z tajemnicami?


W latach 40-tych i 50-tych sądzono, że uważne posługiwanie się jednorazowymi (odmiennymi dla każdej depeszy) kluczami szyfrowymi złożonymi z długich ciągów losowo dobranych liczb gwarantuje bezpieczeństwo szpiegowskich przekazów.

Ludzie robią błędy, więc być może wśród tysięcy depesz można znaleźć parę (albo: pary, a może nawet: większą liczbę) zaszyfrowanych przy pomocy tych samych - teoretycznie jednorazowych, lecz praktycznie zastosowanych parokrotnie - kluczy szyfrowych.

Ludzie robią błędy, więc być może sowieckie klucze szyfrowe - teoretycznie złożone z długich ciągów losowo dobranych liczb - nie są dobrane losowo, gdyż doborem kolejnych cyfr rządzi jakaś reguła, przynajmniej w części możliwa do ustalenia.

Ponoć przyjęcie tych matematyczno-psychologicznych założeń skłoniło Amerykanów do wszczęcia stosowanych poszukiwań. Kto intensywnie szuka, ten znajduje - niekiedy nawet więcej, niż szukał.

Sowieckie przekazy odszyfrowywano często z dużym - czasem wieloletnim - opóźnieniem. Wiele czasu zajmowało też łamaczom kodów ustalenie (nie wszystkich) personaliów agentów ukrytych pod kryptonimami, ale nie chwalono się zdobytą wiedzą, by nie dekonspirować prowadzonej aż do 1980 roku operacji VENONA.

Gdy w latach 40-tych i 50-tych znani członkowie Komunistycznej Partii USA trafiali przed amerykańskie sądy oskarżani o spiskowanie mające na celu obalenie rządu i ustroju USA, Bolesław K. Gebert [czy już wówczas właśnie wówczas identyfikowany jako sowiecki szpieg kryptonim ATAMAN] pospiesznie ucieka na teren PRL, poza zasięg amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Gdy w odszyfrowanych depeszach Amerykanie odnaleźli informacje o prowadzeniu szpiegowskiej działalności przez członka KP USA Juliusza Rosenberga [kryptonim LIBERAL], zdobytej tym sposobem wiedzy nie przekazano prokuratorowi, by nie dekonspirować operacji VENONA.

Sam fakt jej prowadzenia był przez wiele lat chroniony na wszystkie możliwe sposoby. Dopiero w połowie lat 80-tych niektóre szczegóły tej operacji (oraz sam fakt jej prowadzenia) opisał w książce “Łowca szpiegów” emerytowany funkcjonariusz brytyjskiego kontrwywiadu, Peter Wright.

W 1993 roku na oficjalnej stronie internetowej amerykańskiej National Security Agency (NSA) - która prowadziła operację VENONA wspólnie z brytyjską GCHQ - umieszczono oficjalną historię tej operacji oraz tysięcy raportów o odszyfrowaniu sowieckich depesz szpiegowskich KGB i GRU lub ich instytucjonalnych poprzedniczek. Stąd zaczerpnęliśmy reprodukowane dokumenty.

W 1999 John Earl Haynes i Harvey Klehr ogłosili pracę “Venona - zdemaskowanie sowieckich agentów w Ameryce” a dwa lata później kilkusetstronicowe, też dotychczas nieprzetłumaczone na język polski, studium “Tajemnice Venony / Wykrywanie sowieckich szpiegów i amerykańskich zdrajców” ogłosili Herbert Romerstein i Eric Breindel. Skupili się na operacjach najważniejszych dla Amerykanów (szpiegostwo atomowe, sowieccy szpiedzy ulokowani w amerykańskich agendach rządowych i mediach oraz w środowiskach mniejszości narodowych i religijnych), ale nie pominęli też działalności B. K. Geberta [ATAMANA].


MARCIN GUGULSKI